O autorze
Łukasz Grajewski - ur. 1985. Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracuje w trzecim sektorze, prowadzi projekty edukacyjne i kulturalne w Polsce i państwach Europy Wschodniej. Redaktor portalu o Partnerstwie Wschodnim - Eastbook.eu. Autor licznych publikacji w polskich mediach. Obecnie poznaje Niemcy.

Do czego służą kościoły w Niemczech?

Katolicki kościół św. Piotra w Magdeburgu.
Katolicki kościół św. Piotra w Magdeburgu. autor: Łukasz Grajewski
86% procent Polaków to katolicy. Zbitka językowa „Polak-katolik” ma więc swoje liczbowe umocowanie. Pozostając w sferze liczb i wynikających z nich językowych uproszczeń, Niemcom należałoby po myślniku dopisać „ateista”.

W Magdeburgu, w którym spędziłem ostatnie dwa miesiące, chrześcijanie stanowią 14% wszystkich mieszkańców. 9% to ewangelicy, 4% katolicy, a pozostała garstka przynależy do innych kościołów chrześcijańskich. Resztę, oprócz nielicznych muzułmanów (Magdeburg nie cieszy się zbytnim zainteresowaniem imigrantów), można więc ostrożnie nazwać ateistami.



Jak wygląda taka post-religijna rzeczywistość? Całkiem chrześcijańsko! W Magdeburgu doliczyłem się 46 kościołów. Część z nich zamieniono już na restauracje i sale koncertowe, ale bicie kościelnych dzwonów wciąż wyznacza tu rytm dnia. Niedziela wydaje się być bardziej „święta” niż w Polsce. Sklepy pozamykane, ludzie odpoczywają. Tak, to głównie osiągnięcie niemieckiego państwa socjalnego, ale wynikające z tradycji chrześcijańskiej. Dodatkowo instytucje kościelne są na terenie całego kraju zaangażowane w niesienie pomocy chorym i ubogim. Kościoły odgrywają też ważną rolę w niemieckim systemie szkolnictwa, prowadząc liczne szkoły, cieszące się powszechnym prestiżem. Kulturowe korzenie chrześcijaństwa są więc tu mocno i głęboko zasadzone.

O to, co kryje się pod kulturową fasadą, pytam proboszcza Clemensa Dölkena z katolickiego kościoła św Piotra w Magdeburgu. – Pracujemy w warunkach misyjnych - odpowiada. - Ze statystyk wynikało, że za kilkanaście lat katolicy zupełnie znikną z obszaru całego landu. Istniejemy, ale nasza działalność tutaj przypomina początki chrześcijaństwa. Pytany o powody tak niskiego zainteresowania religią, wskazuje na okres istnienia NRD. Komunistyczny aparat państwowy uczynił z ateizacji społeczeństwa jeden z głównych celów politycznych.

Również ewangelicy wskazują na NRD-owski reżim, jako główny powód odwrócenia się mieszkańców od wiary. Główny, ale nie jedyny. Na wystawie o historii chrześcijaństwa i kryzysie wiary, prezentowanej w pięknej magdeburskiej katedrze, czytam o industrializacji, czasach nazistowskiego terroru oraz sekularyzacji obejmującej współcześnie cały świat zachodni. Katedra, choć wciąż aktywna jako miejsce nabożeństw, sprawuje przede wszystkim funkcję kulturalną. Gotycka świątynia to dziś zabytek architektoniczny i miejsce doskonałych koncertów organowych. Muzyka sakralna, tak bardzo związana z niemiecką kulturą, jeszcze długo będzie zapewniała tu kościołom sens istnienia.

Czy sensem istnienia kościołów stanie się na powrót ludzka potrzeba modlitwy? Clemens Dölken przekonuje, że statystyki nie ukazują całej prawdy: – Widzimy tam ludzi zarejestrowanych w kościele. Tych, którzy płacą podatek. Spora grupa nie płaci, przez co nie ma jej w rejestrach. Nie można jednak stwierdzić, że są to ateiści – tłumaczy. Faktycznie, podatek kościelny wynosi aż 9% dochodów w skali miesiąca, przez co wielu ludzi wypisuje się z członkostwa w kościele z powodów ekonomicznych.

Tym bardziej o parafian trzeba się wystarać. Proboszcz Dölken przyznaje, że misyjność we współczesnych warunkach sprowadza się do dobrego marketingu. Przykłady obserwuję na własne oczy. Kącik dziecięcy prowadzony podczas mszy, angażowanie parafian (również kobiet) w prowadzenie nabożeństwa, a po mszy poczęstunek dla wszystkich. Choć to tylko jedno nabożeństwo tygodniowo, widać że wspólnota jest żywa. Wspólnota 130 (policzyłem) aktywnych katolików w ponad 200-tysięcznym Magdeburgu.
Trwa ładowanie komentarzy...