Samochody się wypożycza, nie kupuje

System samochodów publicznych teilAuto w Magdeburgu to dopiero 11 stacji i 16 samochodów. Car-sharing w Berlinie to już kilka tysięcy pojazdów.
System samochodów publicznych teilAuto w Magdeburgu to dopiero 11 stacji i 16 samochodów. Car-sharing w Berlinie to już kilka tysięcy pojazdów. autor: Anja Datan
Posiadanie własnego samochodu przestaje być symbolem prestiżu. Car-sharing to alternatywna dla kupna własnego pojazdu. Wygodniejsza i tańsza.

Car-sharing to pomysł rodem z klasycznych wypożyczalni samochodów poszerzony o nowe technologie i z poprawką na aktualne potrzeby danej grupy społeczne. To nie przypadek, że car-sharing święci swoje sukcesy właśnie teraz. Pokolenie "młodych kreatywnych" nie potrzebuje samochodu, aby manifestować wysoki status społeczny. W zasadzie, to nawet posiadanie wysokiego statusu społecznego jest passé. Coraz większa liczba osób myśli "społecznie", "kolektywnie" i "ekologicznie" o swoich codziennych wyborach. Car-sharing, jak i wszystkie idee z "share" (z ang. "dzielić się") w nazwie, to produkt właśnie dla nich. W Niemczech nabiera to o tyle specyficznego smaczku, że państwowa gospodarka wciąż w dużym stopniu opiera się na motoryzacji.



Car-sharing to samochody do wspólnego użytku. Na ulicach Berlina, każdy zarejestrowany użytkownik może korzystać z 1200 pojazdów Smart działających w systemie car2go. Dostępność najbliższego samochodu sprawdza się poprzez aplikację na smartfonie. Rezerwacja to jedno kliknięcie. Po przejechaniu właściwej trasy, samochód można pozostawić w miejscu zakończenia podróży. Zespół car2go dba, aby samochody pozostawione poza centrum wróciły do miejsca, gdzie są najbardziej potrzebne. Technologia uprościła wypożyczanie samochodów w stopniu umożliwiającym masowe zastosowanie.

System car2go działa już w 7 dużych niemieckich miasta z Berlinem, Hamburgiem i Monachium na czele. Car-sharing rozwija się tam, gdzie od wielu lat wspiera się komunikację publiczną i rowerową. Samorządy w niemieckich miastach restytuując miejskie centra, wprowadziły liczne ograniczenia dla samochodów takie jak likwidacja miejsc parkingowych, czy ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę. W warunkach, gdy rower stanowi podstawowy środek transportu, a transport publiczny jest jego uzupełnieniem, samochód potrzebny jest mieszkańcom tylko czasami. Stanowczo zbyt rzadko, żeby zmagać się z coraz wyższymi kosztami posiadania własnych czterech kółek.

Car-sharing jest rozwiązaniem dedykowanym właśnie dla takich specjalnych okazji, jak wyjazd na większe zakupy, przewóz przedmiotów gabarytowych, czy weekendowa wycieczka za miasto. O prostocie i funkcjonalności przekonuje Jana Maass z biura transportu publicznego w Magdeburgu. Miasto od 1 sierpnia współpracuje z firmą car-sharingową teilAuto: – Po rezerwacji samochodu i zakończeniu jazdy, opłata składa się z sumy czasu jazdy i przejechanych kilometrów. W przypadku najmniejszych osobówek w naszej ofercie, opłata wynosi 1,90 euro za godzinę. Za każdy przejechany kilometr system nalicza dodatkowe 23 eurocenty – wylicza. Gdy więc przykładowo w cztery godziny udamy się z odwiedzinami do znajomych i przejedziemy łącznie 40 kilometrów, to teilAuto wystawi nam mailowo rachunek na 16 euro i 80 centów (ok. 71,50 zł). To względnie tanio, a jak pokazują statystyki firmy, ludzie korzystający z teilAuto lepiej kalkulują trasę przejazdu oraz częściej zabierają współpasażerów, aby podzielić się kosztami.


– W Magdeburgu wspólny bilet miesięczny za 42,70 euro upoważnia do korzystania z transportu miejskiego, publicznych rowerów NextBike (to m.in. operator popularnego systemu Veturilo w Warszawie) oraz do zniżek przy użytkowaniu samochodów teilAuto – tłumaczy Jana Maass. Urzędniczka ma nadzieje, że współpraca z systemem car-sharingową wzbogaci ofertę transportu miejskiego, który w zależności od potrzeb zaproponuje tramwaj, rower, lub samochód. System teilAuto działa już w 16 miastach trzech wschodnich landów (Saksonia, Saksonia-Anhalt i Turyngia), czym udowadnia, że car-sharing nie jest ideą tylko dla dużych metropolii. Niewykluczone, że wielkie koncerny motoryzacyjne w przyszłości będą swoje samochody wypożyczać, a nie sprzedawać. Obserwując, jak BMW inwestuje w rozwój własnego systemu car-sharingowego Drive-now, można odnieść wrażenie, że ta przyszłość jest bliżej, niż myślimy.
Trwa ładowanie komentarzy...