O autorze
Łukasz Grajewski - ur. 1985. Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracuje w trzecim sektorze, prowadzi projekty edukacyjne i kulturalne w Polsce i państwach Europy Wschodniej. Redaktor portalu o Partnerstwie Wschodnim - Eastbook.eu. Autor licznych publikacji w polskich mediach. Obecnie poznaje Niemcy.

Absurdy poetykietowanej rzeczywistości

Część niedopuszczonych do sprzedaży zbiorów.
Część niedopuszczonych do sprzedaży zbiorów. autor: Łukasz Grajewski
Zaczęło się od informacji o organizowanym w Magdeburgu bazarze z żywnością ekologiczną i regionalną. Wydarzenie w sam raz dla klasy średniej, co to zapłaci dwa, trzy razy więcej, byle żeby było regionalnie i ekologicznie.

Zawsze chciałem spróbować się w handlu, więc nie wiele myśląc ruszyłem z wiadrami do pobliskich ogrodów, żeby pozbierać, to i owo z dziko rosnących drzew i krzaków. Mieszkańców Magdeburga to zajęcie chyba nie interesuje, bo krzaki rosnące vis-a-vis drzwi do budynków mieszkalnych wręcz uginają się od jeżyn. W spontanicznie powołanym zespole zbieraczy, do którego oprócz mnie, przyłączyła się moja dziewczyna, nazbieraliśmy kilka kilogramów jeżyn i mirabelek. Po sprawdzeniu cen w supermarkecie, podjęto decyzję, że najlepiej sprzedawać świeże, nieprzetworzone owoce. W REWI (coś jak Lidl, ale ciut droższy), za 125 gram jeżyn życzą sobie aż 2 euro.



Gdy w garnku gotował się już dżem, a w głowie liczyłem zyski, wyszło z worka typowe polskie planowanie od końca. Na mail do organizatorów, czy można się na eko-bazarze wystawić z mini-stoiskiem, przyszła odpowiedź, że tak, i owszem, ale tylko jeśli posiadamy właściwe bio-certyfikaty, uprawnienia itd. itp. ... W efekcie jeżyny poszły na ciasta, zapas dżemów starczy jeszcze na długo, a plany stworzenia owocowego imperium odkładam na bliżej nieokreśloną przyszłość. Będąc już na bazarku w roli obserwatora i potencjalnego kupca, odnotowałem, że certyfikowana bio-żywność pochodzi z Grecji (bio suszone pomidory i bio oliwki), z Bawarii (kiełbasa i jakaś nowa fancy oranżada) oraz z innych niemieckich landów (np. włoszczyzna). Owoców i warzyw rodem z Magdeburga i okolic nie zauważyłem.
Trwa ładowanie komentarzy...